Wszędobylska pszczoła o imieniu Żądłusia z powodu mżawki nie wyfrunęła dzisiaj z ula. Aura nie sprzyjała planom, które poczyniła wraz z trzmielem.
Nagle Żądłusia usłyszała, że ktoś rzępoli pod ulem. Pszczółka pomyślała, że to trzmiel i zachichotała z radości.Był to jednak mały żółwik. Powiedział jej, że zgubił się, bo było dużo krzaków. Po takiej przygodzie, zatrzymał się na zasłużony odpoczynek. Znienacka, niczym duch, pojawił się obok ula młody chłopak. Wyglądał dziwacznie, jak na staroświeckiej ilustracji. Józef, który był zapalonym fotoreporterem – amatorem, w ręku trzymał zabytkowy aparat fotograficzny. Na dodatek ubrany był w czarny garnitur i biały szalik, przez co zupełnie nie pasował do otoczenia. Zaglądał tu i ówdzie, poszukując zwierząt, aby zrobić im ciekawe zdjęcia. Jego celem było znalezienie gżegżółki i uwiecznienie jej na fotografii. Czekał bardzo długo.
W końcu księżyc zagościł na niebie. Gdy miał już zbierać się do domu, usłyszał dziwny dźwięk. Obrócił się powoli. Nagle stanął oko w oko z żubrem. Nie było to przyjacielskie spotkanie. Kiedy już miał zamiar zrobić zdjęcie, poczuł straszny ból kciuka. Przypomniał sobie, że jeszcze wczoraj pisał dużo sms-ów do swojej przyjaciółki Bożeny, co było następstwem pulsującego bólu. Choć pomyślał, że to błahy powód, postanowił ograniczyć korzystanie ze smartfonu. Pomimo dokuczliwego bólu chłopiec obfotografował majestatyczne zwierzę. Trochę martwił się tym, że nie udało mu się dojrzeć gżegżółki, ale stwierdził, że czas udać się do domu. W drodze powrotnej zobaczył brzdąca, który ubrany w kusą koszulkę w motyle i przydługie spodnie w żuczki bujał się na huśtawce. Józef zdziwił się, że malec bawi się na podwórku o tak późnej porze. Na szczęście było jeszcze gorąco. W pewnej chwili zauważył, że maluch przygląda się gżegżółce siedzącej na bukszpanie i dlatego mu się nie spieszy. Podszedł do niego, wyjął aparat, nacisnął spust migawki i… ptak odleciał. Na zdjęciu widać było tylko jego tułów. Nie pozostało mu nic innego, jak wrócić do domu. Tam, żeby się uspokoić, zaczął ważyć różne składniki. Gdy już się naważył do woli, odprężony poszedł spać.